- Chodź, zobaczymy.
Pomoglem jej powoli wstać, szliśmy również powoli. Nikogo jednak nie znaleźliśmy.
- Chyba nikogo tutaj nie ma.
- Może chodziło mu o coś innego...
Ruszyliśmy w stronę wyjścia, widząc iż każdy krok sprawia jej ból, wziąłem ją ostrożnie na ręce.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz