piątek, 15 lipca 2016

Od Rose do Kaspra

Z trudem zasnęłam, gdzieś około północy.
***
Obudził mnie czyjś dotyk. Otworzyłam oczy i zobaczyłam obok siebie Deana. Leżał bardzo blisko mnie, rękę trzymał na mojej talii. Odsunęłam się od niego i prawie spadłam z łóżka, gdyby nie złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i położył się na mnie.
- Miałeś się nie dobierać. -warknęłam- Zmasakruję Ci twarz, nie wspominając co zrobi Kasper.
- Przymknij się i daj się nacieszyć. -złączył nasze usta w pocałunku, nie odwzajemniłam go i nawet nie mogłam go odepchnąć.
Złapał mnie za nadgarstki i przywarł do mnie ciałem.
- Nie...odsuń się! -zarządałam kiedy zaczął schodzić niżej.
Wiedziałam, że moje krzyczenie na nic się nie zda. Zaczęłam się więc wyrywać i próbować go kopać, bić...no tym to go w******m, uderzył mnie znów w twarz, później w brzuch. Zaczął mnie lać. Ból był na tyle silny, że poddałam się. Nie mogę mu  na nic pozwolić, ale nie mam siły...

Kasper?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
©Sleepwalker
WS