środa, 13 lipca 2016

Od Rose do Kaspra

Siedziałam z Alice na lotnisku i rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić na naszych wakacjach.
- Aż nie mogę uwierzyć, że Twoi rodzice Cię puścili. -przyznała.
- Też, ale jednak...lecimy na wspólne wakacje.
- Taak, no w końcu Ci jakiegoś chłopaka znajdę, tylko tym razem nie wybrzydzaj.
- Ali, ja nie chcę chłopaka na siłę. -jęknęłam.
- To nie będzie na siłę, to będzie takie wiesz, od pierwszego wejrzenia.
- Taa.
***
Po zakwaterowaniu w hotelu, rozpakowałyśmy się w swoich pokojach i poszłyśmy na plażę. Alice wypatrywała dla nas chłopców.
- Alice, przestań się oglądać za każdym, jak już to rób to dyskretniej. Robisz mi przypał i sobie przy okazji.
Zaśmiała się. Nagle podbiegł do nas jakiś pies. Zaczął ujadać.
- Oooo, jaki słodki. -przyznałam.
- Słodka to Ty jesteś dla niego, zaraz nas zje.
- No co Ty...
***
Jakiś chłopak szedł w naszą stronę. Powiedział coś, ale nie mogłam oderwać od niego wzroku i nawet nie wiem co mówił. Po chwili uśmiechnął się do mnie i poszedł dalej, a ja odprowadzałam go wzrokiem.
- No to już go mamy.
- Co? -spytałam zerkając na dziewczynę.
- Ten chłopak, spodobał Ci się. Jjjjej. -podskoczyła z radości i złapała mnie za nadgarstek.
Pociągnęła w stronę chłopaka.
- Cześć, jestem Alice. -podała mu rękę, odwzajemnił gest.
- Kasper.
- A to moja przyjaciółka Rose -uniosłam tylko dłoń i uśmiechnęłam się- szuka chłopaka.
- Alice. -skarciłam ją wzrokiem.

Kasper?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
©Sleepwalker
WS