Uśmiechnąłem się pod nosem. Nagle zadzwonił mój telefon, wyciągnąłem go z kieszeni, na szczęście był wodoodporny.
- Kasper, gdzie jesteś? - spytała Mama zmartwionym głosem.
- Nad jeziorem... - westchnąłem lekko.
- No dobrze, kiedy wrócisz?
- Nie wiem, godzina, może dłużej. - wyjaśniłem.
Rozłączyliśmy się.
- Mamusia? - spytał Alex złośliwym tonem.
- Uważaj żeby zaraz tatuś cię nie szukał.
- Ja przynajmniej mam tatusia. - stwierdził.
Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz, spiorunowałem go wzrokiem i lekko zmrużyłem oczy. Dobrze wie, że to było chamskie, po prostu chciał pewnie pokazać przed Alice jaki to z niego kozak.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz